WFF 2015: 10xTAK

31. Warszawski Festiwal Filmowy / 31. Warsaw Film Festival

Nie miałeś okazji zobaczyć zbyt wielu seansów w trakcie Warszawskiego Festiwalu Filmowego? Chciałbyś wiedzieć, które filmy warto zobaczyć, a które omijać szerokim łukiem? Zgodnie z zapowiedzią publikujemy kolejną część podsumowania tegorocznej edycji festiwalu. Tym razem prezentujemy listę 10 ciekawych produkcji, które co prawda nie zmieściły się w naszym TOP3, ale z pewnością zasługują na obejrzenie! 

Czyściciel, Čistič, reż. Peter Bebjak (Słowacja, 2015)

czysciciel

Kadr z filmu „Czyściciel” (reż. Peter Bebjak)

Tomas jest „czyścicielem”, sprzątającym mieszkania, w których ktoś zmarł. Zaskoczony przez powracającą wcześniej rodzinę, w panice ukrywa się i przez kilka godzin obserwuje ich życie. Odtąd podglądanie innych, a w szczególności pewnej kobiety, zaczyna go coraz bardziej fascynować. Mimo że film Petera Bebjaka wciąga i trzyma w napięciu niczym rasowy thriller, to zdecydowanie nie jest dobrym wyborem na wieczorny seans z popcornem – jest mroczny i brudny, a przedstawiona sytuacja, w której znajdują się bohaterowie, zdecydowanie nie napawa optymizmem. „Czyściciel” to dobre, mocne i jednocześnie bardzo depresyjne kino.

Idol z ulicy, Ya Tayr El Tayer, reż. Hany Abu-Assad (Wielka Brytania/Palestyna/Katar/Holandia/Zjednoczone Emiraty Arabskie, 2015)

idol

Kadr z filmu „Idol z ulicy” (reż. Hany Abu-Assad)

Film, oparty na prawdziwych wydarzeniach, opowiada historię Mohammada Assafa, młodego Palestyńczyka, który w 2013 roku wygrał program telewizyjny Arab Idol. Scenarzysta zdecydowanie musiał inspirować się „Slumdogiem”, gdyż fabularne skojarzenia ze zdobywcą Oskara nasuwają się bardzo łatwo. Choć Hany Abu-Assad umiejętnie rozkłada akcenty, czasem śmieszy, czasem wzrusza, a nawet udaje mu się nienachalnie wpleść w historię wątek polityczny, to do klasy Danny’ego Boyla trochę mu jeszcze brakuje. Mimo to film ogląda się lekko i przyjemnie, więc jeśli szukasz czegoś rozrywkowego na wieczór przed ekranem, „Idol z ulicy” będzie świetnym wyborem.

Śpiący olbrzym, The Sleeping Giant, reż. Andrew Cividino (Kanada, 2015)

Kadr z filmu "Śpiący olbrzym" (reż. Andrew Cividino)

Kadr z filmu „Śpiący olbrzym” (reż. Andrew Cividino)

Klasyczna historia „coming of age” w amerykańskim stylu. Trzech nastoletnich chłopców spędza wakacje nad Wielkimi Jeziorami. Wspólnie włóczą się po okolicy, wdają się w niegroźne utarczki, grają w kosza, palą trawkę i spotykają się z dziewczynami. Coraz bardziej widoczna chłopięca rywalizacja zmieni jednak bieg wydarzeń i uwolni skrywane emocje. Andrew Cividino udowadnia, że zna zasady gatunku – równie sprawnie i lekko portretuje beztroskie zabawy chłopców, co zagęszcza atmosferę prowadząc do dramatycznego zakończenia. Kanadyjski reżyser zgrabnie przeplata i wiąże ze sobą różne wątki historii, nie zapominając przy tym o pięknych krajobrazach północnoamerykańskiego pojezierza.

Najsilniejszy człowiek na świecie, The Strongest Man, reż. Kenny Riches (USA, 2015)

najsilnijeszy

Kadr z filmu „Nasilniejszy człowiek na świecie” (reż. Kenny Riches)

Kalifornijskie wybrzeże, gorące plaże, dużo słońca, ciepły, naturalny dowcip, ładna bohaterka. To zdecydowanie największe zalety filmu Kenny’ego Richesa. Fabuła, skupiająca się przede wszystkim wokół poszukiwań ukradzionego, pozłacanego roweru BMX, jest bardzo prosta i prawdę mówiąc nie zachwyca, ale też nie ona liczy się tutaj najbardziej. W „Najsilniejszym człowieku na świecie” najważniejsza jest promieniująca z ekranu dobra, pozytywna energia. Film polecamy szczególnie w smutne, deszczowe wieczory – nadaje się w sam raz na poprawę kiepskiego nastroju wywołanego jesienną pluchą.

Powrót, The Daughter, reż. Simon Stone (Australia, 2015)

powrót

Kadr z filmu „Powrót” (reż. Simon Stone)

Ożywcze i wciągające przełożenie sztuki Henrika Ibsena „Dzika kaczka” na współczesny język filmowy. Christian wraca do rodzinnego miasteczka na ślub ojca. Nostalgiczne spotkania z dawnymi znajomymi odkrywają przed nim skrzętnie skrywany rodzinny sekret. Próba naprawienia zła z przeszłości przyniesie jednak fatalne konsekwencje. Jeśli szukasz porządnego dramatu, to nie dało się trafić lepiej. Simon Stone w swoim debiucie pokazuje zaskakująco dojrzały reżyserski warsztat. Umiejętnie buduje fabułę i z łatwością wciąga w nią widza, z ogromną wnikliwością ukazując skomplikowane relacje łączące bohaterów. Kunsztem wykazała się też znakomita obsada aktorska, w której znaleźli się m.in. Geoffrey Rush, Miranda Otto i Sam Neill.

Bob i jego drzewa, Bob and the Trees, reż. Diego Ongaro (USA/Francja, 2015)

BOB

Kadr z filmu „Bob i jego drzewa” (reż. Diego Ongaro)

Dobrze opowiedziana, prosta historia o prostym człowieku mierzącym z przeciwnościami losu wśród zaśnieżonych lasów Massachusetts. Tytułowy Bob jest niemłodym już drwalem, który próbuje związać koniec z końcem w swojej niełatwej branży – by uratować rodzinny biznes jest gotów posunąć się do nie do końca czystych zagrywek. Jego determinacja, naturalny urok oraz raczej niecodzienne w jego zawodzie zamiłowanie do golfa i gangsta rapu czynią z niego bohatera, którego nie da się nie polubić. Jeśli cenisz atmosferę amerykańskiej prowincji i lekki, nienachalny humor, to „Bob i jego drzewa” na pewno Ci się spodoba!

Wróble, Sparrows, reż. Rúnar Rúnarsson (Islandia/Dania/Chorwacja, 2015)

Kadr z filmu "Wróble" (reż. Rúnar Rúnarsson)

Kadr z filmu „Wróble” (reż. Rúnar Rúnarsson)

Kolejna historia „coming of age”, tym razem w skandynawskim wydaniu. 16-letni Ari przeprowadza się z Reykjaviku do mieszkającego na prowincji ojca. Chłopak nie do końca potrafi odnaleźć się w nowym miejscu – ani relacja z tatą, ani z nowymi kolegami, nie należą do najlepszych. We „Wróblach” Rúnar Rúnarsson opowiada historię o dojrzewaniu głównego bohatera, pokazując tę prowadzącą z dzieciństwa do dorosłości, niełatwą wędrówkę w bardzo naturalistyczny sposób. Opowieść jest równie poetycka i surowa, co zapierające dech w piersiach Fiordy Zachodnie, które stanowią budujące atmosferę tło całej historii. Nastroju dodaje również muzyka byłego klawiszowca zespołu Sigur Ros, Kjartana Sveinssona.

Mandarynka, The Tangerine, reż. Sean Baker (USA, 2015)

Kadr z filmu "Mandarynka" (reż. Sean Baker)

Kadr z filmu „Mandarynka” (reż. Sean Baker)

Jeśli zastanawiasz się, czy da nakręcić naprawdę profesjonalny film za pomocą iPhone’a i jak to zrobić, to gorąco zachęcam zarówno do przeczytania zapisu rozmowy z Seanem Bakerem, znajdującej się tutaj, jaki i do obejrzenia jego najnowszego filmu zatytułowanego „Mandarynka”. To szalona, kolorowa i pełna wyrazistych postaci opowieść o transseksualnej prostytutce Sin-Dee, która po wyjściu z więzienia dowiaduje się, że jej chłopak zdradził ją z biologiczną kobietą i wyrusza na jego poszukiwania. Jednocześnie to dowód, że niebanalny pomysł, skromny budżet, częściowo złożona z debiutantów obsada i iPhone w roli kamery to zestaw w zupełności wystarczający, by nakręcić dobry film.

Zatrzymać, Keeper, reż. Guillaume Senez (Belgia, 2015)

Kadr z filmu "Zatrzymać" (reż. Guillaume Senez)

Kadr z filmu „Zatrzymać” (reż. Guillaume Senez

Belgijskie „Juno” na poważnie, trzecia w tym zestawieniu historia o dojrzewaniu. Maxime i Mélanie to para nierozłącznych piętnastolatków, których świat staje w miejscu, kiedy dowiadują się, że dziewczyna jest w ciąży. Guillaume Senez w swoim filmie rysuje nam dojrzały portret niedojrzałości, prezentowanej zarówno przez dwoje nastolatków, jak i ich rodziców, oraz wynikających z niej błędnie podejmowanych życiowych decyzji. Historię opowiada z ciekawej, bo męskiej, czy raczej – w tym przypadku – chłopięcej perspektywy, realistycznie i z dużą wrażliwością oddając emocje bohaterów, łączące ich relacje i trudne wybory.

Truman, reż. Cesc Gay (Hiszpania/Argentyna, 2015) 

Truman1

Kadr z filmu „Truman” (reż. Cesc Gay)

Tomas wraca w rodzinne strony, by odwiedzić Juliana, przyjaciela z dzieciństwa, z którym nie widział się od lat. Cztery wspólnie spędzone przez nich dni, będące jednocześnie pożegnaniem, wypełnią się niespodziewanymi spotkaniami, śmiechem i płaczem, wspomnieniami i obietnicami. Cesc Gay w delikatny i wrażliwy sposób podchodzi do tematu umierania, na pierwszy plan wysuwając przede wszystkim parę głównych aktorów - Ricardo Darína i Javiera Cámarę. Dzięki nim w sumie banalna opowieść przekształca się w ciepłą, pełna niewymuszonego humoru i szczerości opowieść o męskiej przyjaźni oraz odwadze akceptowania śmierci jako nieodłącznej części życia.