Archiwa tagu: recenzja

[recenzja] WFF 2013: Wielkie złe wilki

Kadr z filmu „Wielkie złe wilki” (reż. Aharon Keshales, Navot Papushado)

Duet izraelskich reżyserów, Aharon Keshales i Navot Papushado, kontynuuje współpracę rozpoczętą przy horrorze „Kalevet”, tym razem prezentując widzom pastisz mrocznego thrillera. Czy „Wielkie złe wilki” potwierdzają znane powiedzenie, że „co dwie głowy, to nie jedna”? Choć opis fabuły filmu – szczególnie w połączeniu z zapowiadanym, przesyconym ironią i sarkazmem czarnym humorem – wydaje się dość interesujący, to już pierwsze sceny pokazują, że nie zawsze powiedzenia muszą sprawdzać się w filmowej rzeczywistości. Czytaj dalej

[recenzja] WFF 2013: Geograf przepił globus

Kadr z filmu "Geograf przepił globus" (reż. Alexander Veledinsky)

Wśród prezentujących się nieoczekiwanie przeciętnie filmów tegorocznej 29. edycji Warszawskiego Festiwalu Filmowego niełatwo znaleźć było coś naprawdę interesującego. Jedną z najciekawszych pozycji programu okazał się „Geograf przepił globus” oparty na tragikomicznej powieści Aleksieja Iwanowa. Reżyser Alexander Veledinsky wykorzystał tkwiący w powieści potencjał i stworzył iście „rosyjski” film, który w równym stopniu przesycony jest melancholią, co piciem wódki, a jednocześnie zawiera dawkę doskonałego humoru. Czytaj dalej

[recenzja] WFF 2013: Moje rzeczy

Kadr z filmu "Moje rzeczy" (reż. Petri Luukkainen)

Jakie rzeczy są mi niezbędne do życia? Czego tak naprawdę potrzebuję, a bez czego mogę się obejść? Takie pytania stawia sobie Petri Luukkainen. Reżyser i zarazem główny bohater dokumentu „Moje rzeczy” postanawia odnaleźć odpowiedzi w bardzo ciekawy sposób: przeprowadzając eksperyment na samym sobie. Zasady projektu są bardzo proste: Petri zostawi wszystkie tytułowe rzeczy (dosłownie wszystko, w tym całą odzież) w przechowalni i przez cały rok będzie mógł brać każdego dnia tylko jedną z nich. Dodatkowo, nie kupi nic nowego – oczywiście oprócz jedzenia, choć wciąż będzie mieszkać w swoim mieszkaniu. Jednak, jak pokazuje film Luukkainena, to nie rzeczy są tym, czego ostatecznie człowiek najbardziej potrzebuje. Czytaj dalej

[recenzja] WFF 2012: W cudzej skórze

Kadr z filmu "W cudzej skórze" (reż. Bart Layton)

Rok 1994, San Antonio w stanie Teksas. Trzynastoletni Nicholas wychodzi zagrać w koszykówkę i nie wraca do domu. Prawie cztery lata później zostaje odnaleziony żywy, tysiące kilometrów od domu – w Hiszpanii. Jest zupełnie przerażony, wycofany i zdezorientowany. Zakrywając ze strachu twarz i oczy, wyjawia szokującą historię porwania, molestowania seksualnego i tortur, którego doświadczył nie tylko on, ale również wiele innych dzieci. Rodzina Nicholasa, która niemal straciła nadzieję na jego odnalezienie, przyjmuje chłopaka z otwartymi rękoma i nie posiada się z radości z powodu jego szczęśliwego powrotu. Ale nie wszystko jest tym, czym się wydaje. Czytaj dalej

[recenzja] WFF 2012: Kwiaty wojny

Kadr z filmu "Kwiaty wojny" (reż. Zhang Yimou)

„Kwiaty wojny” to historia o bohaterstwie i poświęceniu opowiedziana w iście amerykańskim stylu, choć bezpośrednio bazuje na powieści „13 kwiatów z Nanjing” autorstwa chińskiej pisarki Geling Yan. Akcja filmu Yimou Zhanga rozgrywa się w 1937 roku w trakcie japońskiej inwazji na Chiny. Armia najeźdźców właśnie pustoszy miasto Nankin. Grupie uczennic udaje się względnie bezpiecznie ukryć w murach katolickiej katedry, podobnie jak Amerykaninowi Johnowi Millerowi i trzynastu prostytutkom z pobliskiego domu publicznego. Miller – początkowo zainteresowany wyłącznie pieniędzmi i zapasami wina z kościelnej piwnicy – stopniowo przyjmuje rolę obrońcy. Czytaj dalej

[recenzja] WFF 2012: Nie w Tel Awiwie

Kadr z filmu "Nie w Tel Awiwie" (reż. Nony Geffen)

Dziwny, zamknięty w sobie bohater. Równie oryginalna kobieta, która zmieni jego życie. Niecodzienne sytuacje pełne melancholijnego humoru. A wszystko przy dźwiękach klimatycznej, indie rockowej muzyki. Brzmi znajomo? Powinno – to schemat wykorzystany przez Gusa van Santa w „Restless” czy Richarda Ayoade w „Mojej łodzi podwodnej”. Mogłoby się więc wydawać, że ten pomysł został już mocno wyeksploatowany. Lecz jak udowadnia Nony Geffen, którego pełnometrażowy debiut został uhonorowany Nagrodą Specjalną Jury w Locarno, może stało się tak w USA, może w Wielkiej Brytanii, ale jeszcze… „Nie w Tel Awiwie”. Czytaj dalej

[recenzja] WFF 2012: Kołysanka pościgowa

Kadr z filmu "Kołysanka pościgowa" (reż. Christoph Schaub)

Kto powiedział, że dziecko to dla rodziców źródło szczęścia i radości? Przybycie na świat małego Tima miało scementować związek Livii i Marco, lecz doprowadziło parę na skraj załamania nerwowego. Dlaczego? Dziewięciomiesięczny chłopiec każdej nocy swoim głośnym krzykiem domaga się ciągłej uwagi, nie pozostawiając rodzicom ani chwili na odpoczynek. Jedyna rzecz, która skutecznie usypia Tima, to warkot starego golfa należącego do pary. Chcąc przynajmniej na moment odpocząć od krzyku syna, co noc zabierają go na nocne przejażdżki szwajcarskimi autostradami. W trakcie jednej z nich… Czytaj dalej

[recenzja] „Połów szczęścia w Jemenie”: Łososiowe remedium na wszystko

Kadr z filmu "Połów szczęścia w Jemenie" (reż. Lasse Hallström)

Współpraca reżysera Lasse Hallströma i scenarzysty Simona Beaufoya przy „Połowie szczęścia w Jemenie” zapowiadała bardzo wiele. Filmowcy nie zawiedli – ich współpraca okazała się udana i owocna, o czym można się przekonać od 20 kwietnia także w polskich kinach. Powstał humorystyczny i pełen ciepła film opowiadający o wydawałoby się nieosiągalnych, a jednak możliwych do spełnienia marzeniach. Czytaj dalej

[recenzja] „Rzeź”: Gdy opadną maski

Kadr z filmu "Rzeź" (reż. Roman Polański)

Co znajduje się pod maską przyjmowaną codziennie przez ludzi dojrzałych, inteligentnych i uważających się za kulturalnych? Głęboko skrywane tajemnice oraz rodzinne urazy dwóch na pozór normalnych nowojorskich par zostają bez kompromisów ujawnione w najnowszym filmie Romana Polańskiego „Rzeź”. Ekranizacja głośnej sztuki Yasminy Rezy to jedna z niewielu komedii w dorobku reżysera „Dziecka Rosemary”. Mimo to Polański spisał się doskonale: stworzył obraz bardzo kameralny, a jednocześnie jeden z najbardziej zabawnych w swojej karierze (mimo wyczuwalnej nuty goryczy). Czytaj dalej

[recenzja] Aaa zatrudnimy dramaturga

Zdjęcie ze spektaklu "Aaa zatrudnimy clowna" (fot. Robert Jaworski)

Opowieść o spotkaniu po latach czterech rozczarowanych życiem clownów wydawać by się mogła idealna na jubileusz piętnastolecia Teatru Montownia, o ile sztukę rumuńskiego pisarza Matei Visnieca potraktować z przymrużeniem oka. Lecz już po paru minutach okazuje się, że wbrew pozorom w tekście nie ma wiele miejsca na autoironię czy niuanse. Albo, co gorsza, ani aktorom, ani debiutującemu w roli reżysera Marcinowi Hycnarowi nie udało się go znaleźć. Czytaj dalej