Twórcze cierpienie – recenzja filmu Noah Baumbacha „Historia małżeńska”

W swoim najnowszym filmie Noah Baumbach powraca do tematu, który poruszył prawie 15 lat temu w “Walce żywiołów” – tym razem zamiast na wpływie rozpadu małżeńskiej więzi na dzieci, skupia się przede wszystkim na samych małżonkach. Charliego i Nicole poznajemy w trakcie sesji u mediatora, w trakcie której oboje mają przeczytać napisane przez siebie krótkie opisy swojego partnera, zbiór wad i zalet, przyzwyczajeń i nawyków. Przy pomocy dynamicznej retrospekcji Baumbach pokazuje wspólne doświadczenia ich dotychczasowego, całkiem udanego i dość spokojnego życia, które wiodą wspólnie z synkiem Henrym. Kiedy jednak Nicole nie jest w stanie przeczytać swojego tekstu i zdenerwowana wybiega z pokoju, wiadomo, że czeka nas seans pełen bardzo silnych doznań.

“Historia małżeńska” to portret dwojga ludzi przechodzących przez trudny i bardzo kosztowny – zarówno finansowo, jak i emocjonalnie – rozwód. Początkowo małżonkowie wspólnie decydują się rozstać bez pomocy prawników. Nie mogąc jednak dojść do porozumienia, Nicole decyduje się zwrócić o pomoc do poleconej jej adwokatki. Pociąga to za sobą serię coraz bardziej nieprzyjemnych następstw: na jaw wyjdą skrywane urazy, dojdzie do wściekłych kłótni, czynionych w złości wyrzutów i wzajemnych pretensji. Reżyser obnaża przy tym wady amerykańskiego systemu prawnego – spiralę negatywnych emocji, w której tkwią Charlie i Nicole, nakręcają tylko cyniczni prawnicy, wzbudzając w swoich klientach poczucie winy, wyciągając brudy i proponując im raniące drugą stronę zagrywki.

Kadr z filmu "Historia małżeńska"

Kadr z filmu „Historia małżeńska”

Jednak nawet kiedy widzimy najgorsze oblicza obojga małżonków, Baumbach nie ocenia, nie krytykuje ani nie pozostaje obojętny wobec swoich bohaterów – nadal przygląda się im z ogromną czułością i empatią. Jednocześnie opowiadając o ich tragedii nie stosuje szantażu emocjonalnego, unika niepotrzebnego patosu, wzrusza subtelnie i szczerze, nie wymuszając na widzu niepotrzebnych łez. Te płyną naturalnie, szczególnie kiedy zdamy sobie sprawę, że łączące parę uczucie nie wygasło do końca. Kiedy ona dzwoni do niego późno nocy, nie mogą zamknąć bramy w domu rodziców, on bez zastanowienia wsiada do samochodu i przyjeżdża, by jej pomóc; kiedy on w trakcie mediacyjnego spotkania z prawnikami rozstrojony negocjacjami nie wie, co zamówić do jedzenia, ona bez wahania wybiera dla niego posiłek. Jednocześnie Baumbach symbolicznie – jak choćby w scenie, w której Nicole i Charlie wspólnie zamykają bramę, stojąc po jej przeciwnych stronach – wskazuje, że parę dzieli zbyt wiele, by starać się odbudować ich związek, a jego zakończenie będzie wymagać od nich wysiłku i współpracy. Takich scen, drobnych gestów, rozczulających i wzruszających momentów jest w “Historii małżeńskiej” bardzo dużo.

Kadr z filmu "Historia małżeńska"

Kadr z filmu „Historia małżeńska”

Nie wypadłyby one zapewne tak przekonująco, gdyby nie doskonałe role Adama Drivera i Scarlett Johansson, które z dużym prawdopodobieństwem przyniosą im oscarowe nominacje. Ona po kilku sezonach angażów w blockbusterach bardzo efektownie wraca do bardziej ambitnego kina, on potwierdza opinię, że jest jednym z ciekawszych aktorów dramatycznych młodszego pokolenia. Oboje zresztą pokazują aktorską wszechstronność, bo nie da się nie wspomnieć, że film Baumbacha ma też swoje drugie oblicze. Amerykanin okazuje się być nie tylko doskonałym dramaturgiem, lecz również utalentowanym komikiem, który ciężką atmosferę potrafi rozładować błyskotliwym i rozbrajająco humorystycznym gagiem. Jestem przekonany, że nie raz zapłaczecie: na zmianę, zarówno ze wzruszenia, jak i ze śmiechu. Dzięki temu łatwiej przetrwać ponad dwie godziny seansu pełnego bardzo silnych emocji.

“Historia małżeńska” to intymne i kameralne kino nakręcone ze szczerością kogoś, kto sam przeżył podobną sytuację. I rzeczywiście pisząc i reżyserując ten film Noah Baumbach czerpał ze swoich własnych traumatycznych doświadczeń z rozwodu z aktorką Jennifer Jason Leigh. Mówi się, że artysta musi cierpieć, żeby tworzyć – w tym przypadku okazało się to prawdą.

Data premiery: 29 listopada 2019 r. (kino) / 6 grudnia 2019 r. (Netflix)

Ocena: 9/10