WFF 2016: Zderzenie

31. Warszawski Festiwal Filmowy / 31. Warsaw Film Festival

O pierwszym z pary filmów, które zrobiły na nas największe wrażenie w trakcie 32. Warszawskiego Festiwalu Filmowego – „Nazywam się Cukinia” – pisaliśmy kilka dni temu. Poniżej krótka recenzja drugiego z nich – zapraszamy do lektury!

Zderzenie, Eshtebak, reż. Mohamed Diab (Francja/Egipt 2016)

zderzenie
Kadr z filmu „Zderzenie” (reż. Mohamed Diab)

Kair, dwa lata po egipskiej rewolucji. Trwają zamieszki po ustąpieniu Muhhamada Mursiego, na ulicach wojsko ściera się ze zwolennikami islamistycznego prezydenta, miasto pogrąża się w bezprawiu i chaosie. Do policyjnego furgonu zupełnie przypadkowo trafiają ludzie z przeciwnych obozów politycznych i różnych środowisk religijnych. Czy pomimo dzielących ich różnic będą w stanie współpracować, żeby przetrwać?

„Zderzenie” Mohameda Diaba to świetnie skonstruowana, bardzo dosadna metafora egipskiego społeczeństwa – podzielonego na wielu różnych płaszczyznach, rozerwanego polityczno-religijnym sporem, dławionego przez rządy wojska, które kiedy przychodzi co do czego, nie jest w stanie zapanować nad eskalującym konfliktem.

Cała fabuła filmu toczy się wewnątrz policyjnej furgonetki – zasługujący na największe pochwały operator kamery ani na chwilę jej nie opuszcza, od początku do końca prezentując perspektywę zamkniętych w niej ludzi. Klaustrofobiczna, zamknięta przestrzeń policyjnego transportera tworzy niesamowite, niemal fizycznie wyczuwalne napięcie, która wzrasta z każdą chwilą, aż do wciskającej w fotel końcówki, która jest niczym zderzenie z jadącym ekspresem. Zderzenie, z którego w ostateczności – co Diab symbolicznie przedstawia za pomocą nierozegranej partii kółka i krzyżyk – nikt nie wyjdzie cało.